miało być MTB Zbiczno, a wyszła najdluższa wycieczka w tym roku - 145 km :))
Sobota, 30 kwietnia 2011 | dodano:30.04.2011Kategoria >100, MTB
Km: | 145.47 | Km teren: | 45.00 | Czas: | 06:46 | km/h: | 21.50 |
Pr. maks.: | 0.00 | Temperatura: | 17.0 | HRmax: | (%) | HRavg | (%) |
Kalorie: | kcal | Podjazdy: | m | Rower: | Specialized Hardrock 2010 |
MTB Zbiczno:
miejsce: 54 / 61 startujących
dystans: 36.08 km
avs: 23.50 km/h
W słoneczny poranek wbiłem w pociąg do Jabłonowa, przed 11 byłem na miejscu. 25 km z małymi przygodami do Zbiczna (zgubiony bidon na wertepach w lesie ://). Na miejscu szybko i sprawnie zapisy, a także niemałe zdziwienie - mały z Anią :)
Trasa szybka, rekordowa średnia jak dotąd w wyścigach. Na niewiele się to zdało, ponieważ rywale znacznie mocniejsi ode mnie. Tereny przepiękne, pojezierze brodnickie rządzi! Było kilka podjazdów, jednak nieporównywalnych do GD czy Bydzi. Na pierwszych km wyprzedziłem ok 10 osób, później jakiś czas śmigałem z gościem ze Zbiczna. Na podjazdach przed lasem odjechałem na 300-400 m, ale w lesie przed asfaltem mnie dopadł :) Końcowe 10 km asfalt, szybkie tempo, v max 46,7 km/h.
Tuż po mecie przepyszny obiad regeneracyjny, 3 dania plus warzywa, sałatki, ciasto itd. - wypas! A potem sobie ubzdurałem, że w 3h dojadę ze Zbiczna do Torunia ;) aby zdążyć na GP na 19. Pogubiłem się deczko w okolicach GD, w okolicach 100km nogi już mocno zaczęły dawać się we znaki. Całe szczęście, że większość trasy miałem z wiatrem. Na 20.30 zjechałem do domu. Zmęczony, ale bardzo zadowolony z aktywnie spędzonego 1 dnia majóweczki :)
145,47 km załapało się na miejsce 10. w moim TOP wszech czasów, a dzięki tej wycieczce kwiecień 2011 wyszedł w miarę przyzwoicie. Co nie zmienia faktu, że wciąż nie zrobiłem jeszcze tysiaka w tym roku (sic!).
Foty:
Cała stawka na linii startu w kadrze, na pierwszym planie tubylec na rowerze typu URAL, jak się potem okazało niepozorny nastolatek przyjechał na metę tuż przede mną....

Przed startem, razem z małym (maciek998 na BS):

Parę minut po przekroczeniu linii mety, zmęczeni ale zadowoleni:

Mega wypasiony, przepyszny obiadek:
miejsce: 54 / 61 startujących
dystans: 36.08 km
avs: 23.50 km/h
W słoneczny poranek wbiłem w pociąg do Jabłonowa, przed 11 byłem na miejscu. 25 km z małymi przygodami do Zbiczna (zgubiony bidon na wertepach w lesie ://). Na miejscu szybko i sprawnie zapisy, a także niemałe zdziwienie - mały z Anią :)
Trasa szybka, rekordowa średnia jak dotąd w wyścigach. Na niewiele się to zdało, ponieważ rywale znacznie mocniejsi ode mnie. Tereny przepiękne, pojezierze brodnickie rządzi! Było kilka podjazdów, jednak nieporównywalnych do GD czy Bydzi. Na pierwszych km wyprzedziłem ok 10 osób, później jakiś czas śmigałem z gościem ze Zbiczna. Na podjazdach przed lasem odjechałem na 300-400 m, ale w lesie przed asfaltem mnie dopadł :) Końcowe 10 km asfalt, szybkie tempo, v max 46,7 km/h.
Tuż po mecie przepyszny obiad regeneracyjny, 3 dania plus warzywa, sałatki, ciasto itd. - wypas! A potem sobie ubzdurałem, że w 3h dojadę ze Zbiczna do Torunia ;) aby zdążyć na GP na 19. Pogubiłem się deczko w okolicach GD, w okolicach 100km nogi już mocno zaczęły dawać się we znaki. Całe szczęście, że większość trasy miałem z wiatrem. Na 20.30 zjechałem do domu. Zmęczony, ale bardzo zadowolony z aktywnie spędzonego 1 dnia majóweczki :)
145,47 km załapało się na miejsce 10. w moim TOP wszech czasów, a dzięki tej wycieczce kwiecień 2011 wyszedł w miarę przyzwoicie. Co nie zmienia faktu, że wciąż nie zrobiłem jeszcze tysiaka w tym roku (sic!).
Foty:
Cała stawka na linii startu w kadrze, na pierwszym planie tubylec na rowerze typu URAL, jak się potem okazało niepozorny nastolatek przyjechał na metę tuż przede mną....

Przed startem, razem z małym (maciek998 na BS):

Parę minut po przekroczeniu linii mety, zmęczeni ale zadowoleni:

Mega wypasiony, przepyszny obiadek:

komentarze
Rafał ma rację, że przez rok nie zrobi się takiej dyspozycji, a wcześniej trenowałem przez 9 lat wiośłarstwo. Później dokładnie tyle samo przerwy. Ale przez ten czas oczywiście nie leżałem, bo bym ważył ze 120 kg. Także mój układ wydechowy:) potrzebował trochę czasu żeby wrócić do jakiejś dyspozycji. W miarę czasu lepsza tolerancja na dłuższe wysiłki i przystosowanie do ruchu na rowerze. Co do Zbiczna jak widać idealna trasa dla mnie około 1 godz. wysiłku i nie za ostre podjazdy, mało piachu i takie tam.(Dużo by pisać)
kazikow - 19:08 piątek, 6 maja 2011 | linkuj
Niech się Kazik pochwali jakie dyscypliny uprawiał wcześniej to zobaczysz Tomku, że ma solidne podstawy hi, hi. Ja ledwo za nim nadążałem w Zbicznie.
Rafall - 11:57 piątek, 6 maja 2011 | linkuj
Masz rację pulsometr dobra rzecz i teraz nie kosztuje aż tak dużo. Po drugie widzę, że trochę km robisz, może warto pomyśleć o jakiś tematach na treningach-podjazdy tempówki itd-efekt i poprawa nogi gwarantowana:)) Ale to już Twój wybór.
kazikow - 06:44 czwartek, 5 maja 2011 | linkuj
ja też chciałem jak najwięcej wciągnąć. Podziwiam Cię, że po ściganiu miałeś jeszcze chęci tak długo siedzieć w siodełku-najwidoczniej słabo się zmęczyłeś na wyścigu, albo był dla Ciebie za krótki:))).
kazikow - 14:09 środa, 4 maja 2011 | linkuj
He, he widać, że było dobre bo mam twarz pełną kurczaka ;)
Solidna wycieczka Ci wyszła z tymi zawodami - szacun! Rafall - 12:35 środa, 4 maja 2011 | linkuj
Komentuj
Solidna wycieczka Ci wyszła z tymi zawodami - szacun! Rafall - 12:35 środa, 4 maja 2011 | linkuj